Smutek z „W głowie się nie mieści” to niebieska postać, która początkowo irytuje nie tylko widzów (w tym mnie), ale przede wszystkim samą Radość. Smutek wydaje się powolna, pesymistyczna i niszcząca wszystko, czego dotknie. Jednak ta filmowa metafora genialnie oddaje nasz społeczny lęk przed smutkiem - często uczymy się, że płacz bądź bezradność to oznaki słabości, które należy ukryć. Czy na pewno?
Z perspektywy psychologii akademickiej smutek jest jedną z najważniejszych emocji pierwotnych, pełniącą fundamentalną funkcję komunikacyjną. Jak zauważył Darwin, płacz jest uniwersalnym sygnałem prośby o wsparcie i opiekę. Kiedy Riley płacze, to informuje otoczenie: „jestem zraniona, potrzebuję pomocy”. To właśnie smutek, a nie radość, ma moc budowania najsilniejszych więzi społecznych, ponieważ wyzwala u innych empatię współczującą i chęć niesienia ulgi.
William James kładł duży nacisk na to, jak emocje poruszają nas cieleśnie. Smutek to nie tylko „poczucie nieszczęścia”, to konkretne sygnały z autonomicznego układu nerwowego, np.:
- ciężkość w klatce piersiowej,
- łzy,
- spowolnienie ruchów.
Choć bywa to bolesne, te zmiany mają swój cel: zmuszają nas do zatrzymania się i refleksji nad stratą lub zdarzeniem, które ma dla nas znaczenie. W metodzie Self-Reg prof. Shankera smutek może być sygnałem wyczerpania zasobów energetycznych w którymś z pięciu obszarów stresu, szczególnie społecznym lub emocjonalnym. O samych obszarach stresu (biologicznym, emocjonalnym, poznawczym, społecznym i prospołecznym) napiszę niedługo. Tłumienie smutku, czyli świadome odsuwanie go od siebie, jest dla nas ogromnym wydatkiem energetycznym. Shanker ostrzega, że ciągłe „uspokajanie się” na siłę może działać odwrotnie - podnosi poziom stresu i może prowadzić do stanów zamrożenia, które odcinają nas od bliskich.
Jak się okazało na ostatnich zajęciach, jedna z moich koleżanek z roku pracuje w nurcie NVC, czyli Porozumienia bez Przemocy. W tym przypadku smutek jest sygnałem nieusatysfakcjonowanych potrzeb, często związanych z kontaktem, sensem czy przynależnością. Zamiast oceniać się za smutek (np. nie powinnam tak czuć), NVC uczy słuchania siebie z empatią. Smutek mówi nam o tym, co było dla nas ważne, a co utraciliśmy. Akceptacja tego stanu pozwala na proces żałoby, który jest niezbędny, by móc pójść dalej.
W filmie przełom następuje wtedy, gdy Radość rozumie, że tylko Smutek może pomóc Riley połączyć się z rodzicami po nieudanej ucieczce z domu. To właśnie wspólne doświadczenie smutku pozwala na „odświeżenie” relacji i zbudowanie jej na fundamencie autentyczności, a nie tylko wymuszonego uśmiechu.
Zrozumienie smutku wymaga od nas odwagi do bycia bezradnym. Często próbujemy przykryć ten stan złością - tzw. emocją wtórną - ponieważ złość daje nam złudne poczucie siły i jest społecznie łatwiejsza do zaakceptowania niż „słaby” smutek. Jednak takie tłumienie autentycznych reakcji prowadzi do utraty kontaktu z samym sobą i problemów psychosomatycznych, takich jak bóle głowy czy bezsenność.
Nazwanie smutku, czyli jego konceptualizacja, uspokaja ciało migdałowate i pozwala korze przedczołowej na zintegrowanie tego trudnego doświadczenia. Smutek informuje nas o nas samych - o naszej wrażliwości i o tym, co naprawdę kochamy.
Czujesz, że ta „niebieska postać” w Twojej głowie dominuje ostatnio nad panelem Twojego sterowania, albo przeciwnie - od miesięcy czy lat było u Ciebie przestrzeni na prawdziwy, oczyszczający płacz? Zapraszam Cię do kontaktu. Razem stworzymy dla Ciebie bezpieczną przestrzeń do rozmowy 1:1 o tym, co masz teraz w głowie. Zobaczymy, co Twój smutek próbuje Ci zakomunikować o Twoich potrzebach.
Czasem samo pozwolenie sobie na bycie smutnym w obecności drugiej osoby - zwłaszcza wtedy, gdy masz pewność braku oceny i pełnej uwagi - jest pierwszym krokiem do odzyskania równowagi i energii.
Smutek... Czy istnieje matematyczny wzór na smutek? Takie pytanie pojawia się jako temat wystąpienia Janiny Bąk (polskiej statystyczki, nauczycielki akademickiej, autorki książek) na koszalińskim TEDx. Jej wystąpienie bardzo mnie poruszyło.
