Często używamy słowa „narcyz” jako szybkiej diagnozy dla kogoś, kto jest arogancki lub skupiony tylko na sobie. Jednak książka Radosława Rogozy „Psychologia narcyzmu, czyli narcyzm w spektrum” pokazuje nam, że rzeczywistość jest znacznie bardziej zniuansowana. Narcyzm to nie czarno-biała diagnoza, ale swoisty „parasol”, pod którym kryją się bardzo różne sposoby radzenia sobie z własnym „Ja”.

Większość z nas kojarzy tylko jeden rodzaj narcyzmu - ten wielkościowy. Widzi wtedy osobę, która emanuje pewnością siebie, dąży do bycia w centrum uwagi za wszelką cenę, oskarża innych o narcyzm i oczywiście wierzy w swoją niepodważalną wyjątkowość.

Radosław Rogoza wprowadza nas głębiej w tę tematykę. Opisuje inny, nieoczywisty narcyzm - ten nadwrażliwy, a więc podatny na zranienie. Taka osoba może wydawać się wycofana, lękliwa, a nawet nieśmiała. Ale pod tą maską kryje się silna koncentracja na sobie, wzmocniona poczuciem krzywdy i roszczeniowością wobec świata.

To, co łączy obie te formy - i co prawdopodobnie można dostrzegać u niektórych osób ze swojego otoczenia (np. u bliskich, współpracowników, ludzi spotykanych przypadkiem) - to wspólny rdzeń: antagonizm. Objawia się on brakiem empatii, arogancją i tendencją do wykorzystywania innych, byle tylko ochronić własny, często kruchy obraz siebie.

Jednym z najciekawszych wątków książki jest koncepcja fluktuacji stanów narcyzmu. Autor wyjaśnia, że osoba, która na co dzień wydaje się „wielkim liderem” (narcyzm sprawczy), w momencie porażki lub krytyki może gwałtownie „spaść” w stan narcyzmu neurotycznego – pełnego wstydu, poczucia beznadziejności i izolacji.

Ten mechanizm, nazwany narcystycznym wahadłem, tłumaczy, dlaczego niektórzy nasi współpracownicy potrafią jednego dnia być czarujący i inspirujący, a następnego – w reakcji na najmniejszy błąd – stają się agresywni, mściwi (zobaczcie na pewnego amerykańskiego polityka) lub nagle zamykają się w sobie.

Dla mnie, ale i dla wielu osób zajmujących się warsztatami rozwojowymi, kluczowe jest rozróżnienie narcyzmu od zdrowej samooceny. Wysoka samoocena opiera się na realistycznym poczuciu własnej wartości i życzliwości do innych. Narcyzm natomiast karmi się przekonaniem o byciu lepszym od innych. I z taką osobą jeszcze nie tak dawno pracowałem. Było trudno i całkowicie nieprzewidywalnie.

Co ciekawe, badania opisane w książce pokazują, że narcyzm i samoocena kształtują się już w dzieciństwie - np. poprzez nadmierne i nierealistyczne pochwały zamiast budować w dziecku pewność, uczą je narcyzmu. To cenna lekcja dla rodziców - zdrowa pewność siebie dziecka nie potrzebuje sztucznego "pompowania" jego wyjątkowości, ale autentycznej akceptacji. Tylko tyle i aż tyle.


A dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

Radosław Rogoza wykonał kawał świetnej roboty, łącząc akademicką wiedzę z praktycznym spojrzeniem na to, jak funkcjonujemy w relacjach. I nie piszę tego jako jego student (jestem po sesji, więc luz), ale jako osoba, która zachłystnęła się tą tematyką podczas jego wykładów.

Książka pomaga:

  • Zrozumieć ukryte motywy trudnych zachowań u ludzi, którymi się otaczamy.
  • Dostrzec mechanizmy „obronne”, które stosują osoby o kruchym poczuciu wartości.
  • Zyskać narzędzia do lepszego zarządzania relacjami, zarówno w firmie, jak i w życiu prywatnym.

To lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce patrzeć na drugiego człowieka głębiej - poza to, co widać na pierwszy rzut oka. Jeśli kiedykolwiek w Twojej głowie pojawiło się pytanie "dlaczego trudni ludzie zachowują się tak, jakby świat był ich wrogiem", to ta książka da Ci odpowiedzi.