Na pierwszy rzut oka wydaje się postacią zbędną, dekoracją w tle dramatycznej walki Obawy o duszę Riley. Tak też bywa oceniana przez część widzów: skoro nic nie robi, to po co jest? Ale to właśnie w tej pozornej bierności kryje się coś, co psychologia stara się zrozumieć od dekad, a twórcy Pixara uchwycili z zadziwiającą trafnością. Nuda - zarówno ta filmowa, jak i ta, którą czujemy sami - to nie brak emocji. To emocja sama w sobie, i to taka, która ma nam coś ważnego do powiedzenia.

Nuda to postać, którą w filmie "W głowie się nie mieści 2" poznajemy jako jedną z nowych emocji, które pojawiają się w kwaterze głównej Riley dokładnie w chwili, gdy odpala się "alarm dojrzewania". Indygo-niebieska, o długich prostych włosach i melancholijnym wyrazie twarzy, przemawia z lekkim francuskim akcentem i nieodmiennie leży na sofie, wpatrując się apatycznie w ekran smartfona.

Nie wstaje, by dotknąć panelu sterowania, bo robi to zdalnie, za pomocą aplikacji w telefonie. I właśnie w tym geście tkwi sedno całej jej filozofii:

  • minimalna energia,
  • minimalne zaangażowanie,
  • maksymalna nieobecność.

Pamiętacie, gdy Obawa przedstawia Nudę, a Radość nie wie, kto to jest pytając "czyli że co?". Nuda jedynie odpowiada suchym, ospałym głosem oczywiście leżąc na kanapie i nie odrywając wzroku od ekranu komórki: "Nic ci się nie chce, ale nie wiesz czemu". I tyle.

Z perspektywy psychologicznej nuda jest stanem szczególnym, różnym od apatii, depresji czy zmęczenia, choć łatwo je ze sobą mylić. Badacze John Eastwood i James Danckert, autorzy wydanej przez Harvard University Press książki Out of My Skull: The Psychology of Boredom z 2020 roku, definiują nudę jako sygnał. Ani dobry, ani zły, ale zawsze informujący nas o czymś ważnym. Według nich nuda pojawia się wtedy, gdy nasz umysł nie może skutecznie zaangażować się w to, co robimy i woła głośno coś w stylu "poszukaj czegoś lepszego, czegoś bardziej znaczącego". To właśnie dlatego Danckert i Eastwood nazywają nudę sygnałem do działania, a nie zaproszeniem do nicnierobienia. Wołanie o sens. Impuls do eksploracji. Komunikat, że coś, czym się zajmujemy, nie odpowiada naszym wewnętrznym potrzebom.

Patrząc na Nudę przez pryzmat metody Self-Reg prof. Stuarta Shankera, można ją odczytać jako pewien wskaźnik wyczerpania zasobów energetycznych, w szczególności w obszarze

  • poznawczym (to procesy myślowe takie jak np. uwaga, pamięć, mowa, rozwiązywanie problemów) lub
  • emocjonalnym (czyli najprościej rozpoznawanie, wyrażanie i kontrolowanie uczuć).

Gdy Riley uczestniczy w obozie hokejowym, jednocześnie zarządzając presją społeczną, lękiem przed oceną i koniecznością budowania nowej tożsamości, jej mózg ponosi ogromne koszty energetyczne. Nuda może być wtedy odpowiedzią układu nerwowego, który potrzebuje obniżenia poziomu stymulacji i chwilowego zatrzymania. Nuda nie jest lenistwem, ale jest przystosowawczą reakcją na przeciążenie. To bardziej powiedzenie sobie i światu "potrzebuję pauzy, zanim ruszę dalej".

Filmowa Nuda świetnie to ilustruje. Przez niemal cały film leży z boku, obserwuje, nie angażuje się w chaos wywoływany przez Obawę (która w drugiej części "przejmuje" dowodzenie od Radości). To może wyglądać jak wycofanie, jak brak zainteresowania, jak społeczna nieobecność. Ale Nuda ma jedno charakterystyczne zdanie, które padnie pod koniec, gdy emocje - zarówno stare, jak i nowe - współpracują, by usunąć wypaczony obraz siebie Riley: "Ona może być znudzona, ale nigdy nudna". To zdanie brzmi jak żart, ale jest czymś więcej. Nuda mówi w nim o wartości Riley, o tym, że bycie czasem znużonym, odciętym, nieobecnym to nie defekt charakteru. To część bycia człowiekiem.

W duchu Porozumienia bez Przemocy Marshalla Rosenberga za każdym uczuciem kryje się niezaspokojona potrzeba. Nuda mówi nam najczęściej o potrzebie sensu, stymulacji i autonomii, a więc potrzebie angażowania się w coś, co ma dla nas znaczenie. Zobacz: Kiedy siedzisz na lekcji, spotkaniu czy przy zadaniu, które nic dla ciebie nie znaczy i czujesz, że czas spowolnił lub całkowicie się zatrzymał, a Twoja uwaga odpływa gdzieś daleko - to nie jest brak dyscypliny. To sygnał, że coś w tym co robisz, nie jest zgodne z tym, kim jesteś i czego naprawdę potrzebujesz. Nuda jest widoczna aż nadto i pyta wprost: "Czy to naprawdę twoja droga? Czy to naprawdę moje?". To pytanie może być niewygodne, ale jest uczciwe.

Jest też wymiar, o którym mówi się coraz głośniej w kontekście nastolatków i który film "W głowie się nie mieści 2" ujął z niemal niepokojącą precyzją: Nuda trzyma w ręku telefon. Przez cały film. To nie przypadek. Twórcy Pixara pokazują, jak urządzenia cyfrowe stają się odpowiedzią na każdy przejaw nudy. Bo dają odpowiedź natychmiastową, zawsze dostępną, niezobowiązującą. Sam się na tym czasem łapię. I oczywiście mógłbym się nie przyznawać do tego, ale to byłoby nie fair w stosunku do Was. Mam wówczas odpowiedź od razu. Jakąś informację mogę natychmiast zweryfikować. Życie. ;)

Psychologia zwraca jednak uwagę, że gdy eliminujemy nudę za pomocą ekranu, odbieramy mózgowi coś ważnego: przestrzeń do błądzenia. A właśnie w tej przestrzeni - w swobodnym dryfowaniu myśli, w tak zwanym trybie domyślnym mózgu (default mode network) - rodzą się nowe pomysły, dojrzewają tożsamościowe pytania i nawiązują się nieoczekiwane skojarzenia. Nuda zarządzana telefonem staje się nudą jałową, z której nic nie wynika. I tutaj znów muszę odnieść się do siebie. Najwięcej myśli i pomysłów pojawi się w mojej głowie, gdy jestem odcięty od nowych technologii. To nie dzieje się od razu po np. odłożeniu telefonu, ale po jakimś czasie, gdy smycz głowa-telefon się zrywa. Czasem jest to po 15 minutach, a czasem po 2 godzinach. Ale zawsze nadchodzi.

Dlatego zdolność do znoszenia nudy czyli najprościej do bycia z nią i do tego bez natychmiastowego jej zagłuszania jest umiejętnością, którą warto w sobie kultywować. Nie chodzi o to, żeby siedzieć i gapić się w sufit przez godziny. Chodzi o to, żeby przed sięgnięciem po telefon dać sobie chwilę i zapytać: co ta nuda próbuje mi teraz powiedzieć? Czego mi brakuje? Czego szukam? Może chodzi o ruch, rozmowę, twórczość? Może o zmianę, której od dawna unikam?

Zobaczcie, że Nuda w filmie nie jest złoczyńcą, choć przez długi czas wygląda jak postać z tła. Nie krzyczy, nie panikuje, nie porywa sterów w swoje ręce - nie zachowuje się jak Obawa. Ale kiedy przychodzi kluczowy moment i emocje muszą się zjednoczyć, ona też jest tam. Staje po właściwej stronie. Bez entuzjazmu, ale jednak. I może właśnie o to chodzi: Nuda nie ekscytuje, ale jest wiarygodna. Nie obiecuje za wiele. Jest jak ten cichy głos wewnątrz, który nie chce kłamać, nawet wtedy gdy kłamstwo byłoby najwygodniejsze.

Ciekaw jestem, jak dziś wygląda Twoja Nuda. No właśnie, czy dajesz jej chwilę na wypowiedzenie się — czy od razu zagłuszasz ją kolejnym filmem, scrollem albo reakcją na otrzymane powiadomienie?

Nuda, tak jak każda inna emocja, jest ważna. Nie ma emocji złych i dobrych (a to częste uproszczenie) są tylko takie, które niosą informację o tym, kim jesteś i czego teraz potrzebujesz. Czasem wystarczy ją usłyszeć, zamiast natychmiast uciszać.

A jeżeli chcesz porozmawiać o Twoich emocjach - w tym o nudzie - zapraszam na spotkanie 1:1. Bez oceniania, bez szablonowania - ze zrozumieniem i szacunkiem.

A na koniec, dla tych którzy czują niedosyt mam bardzo fajne wystąpienie pt. "Czego uczy nas nuda" Jamesa Danckerta - profesora psychologii na Uniwersytecie Waterloo. Prof. Danckert jest ekspertem w dziedzinie psychologii nudy i neuronauki uwagi.